ISBN-13: 9788366934306 / Polski / miękka / 90 str.
Jacek pisze spokojne, dobre wiersze, którym warto poświęcić wieczór lub poranek. Nie mają one ambicji wprowadzania żadnych zmian w krajobrazie poezji, choć gdyby dało się zmienić świat, chętnie by się za to zabrały. Ale świat istnieje za długo, już jest na to za późno.Adam WiedemannKompozycja VIIIwszystko wskazuje na to że teraz kubki i filiżankiwezmą na tapetę kandinsky’ego i to dobry ruchpocałunek klimta i dziewucha muchy już się opatrzyływ dodatku zawsze niosły lekki smrodek gwałtupodczas gdy nad oderwaniem krąży jakiś duchco by nie powiedzieć żółtawej wzniosłościi nie ma tu starcia chwil korpuskularnychowszem są napięcia lecz płaskie bezbolesnewobec odcinków okręgi nie stosują wyższejsiły nad wszystkim czuwa czarnofioletowe słońcez czerwonym halo i możesz myśleć śmiałoże to ten duch co trzyma wszystkie giętkie liniei z bieli wychodzi w niedosłowną przestrzeńrządzi zapachami kawy lub herbatyciepłem porannym dłonie dokarmiającymgdy nic nie każe nachalnie dociekaćlinia spojrzenia prosta patrzeniajeśli się urwie dokąd zapełzną jej końce?Mickiewicz był trawąSpinoza był pszczołą…J.M. RymkiewiczMickiewicz był trawą. Taka metafora,która służy obrazie, albo oczyszczeniu.Zależy to od poziomów spojrzenia na ziemięporośniętą trawą, którą był Mickiewicz.Mickiewicz był trawą, ale nie dywanemrozłożonym przez Boga, utkanym przez ogieńna duchowych krosnach, złotą nitką tkniętykaczeńców lub stokrotek, oranżem motyli.Mickiewicz był trawą, ale źdźbłem nikczemnymporastającym rowy, deptanym przez bydło,a przede wszystkim przez nas, którzy bydło pasą.Chodzi mi o pokarm i o poniżenie.Mickiewicz był trawą. Takie przedźwignięcienie obudzi martwych, najwyżej rozśmieszygrabarzy, co nie wiedzą, kogo w dół spuszczają.Przeniesienie. Kto suszy brudną wstążkę zielska?Mickiewicz był trawą. To nie zapomnienie,albo bezużyteczność. Manowce przenośni.Cóż od dawna czynimy? Rozwidlamy ścieżki.Drogowskaz albo trawa. To jest wolny wybór.Jacek Świłło, studiował polonistykę, prawo i podyplomowo filozofię na Uniwersytecie Wrocławskim. Nagradzany w wielu ogólnopolskich konkursach literackich. Wydał tom wierszy “Tu, w dole” (Lublin 2021). Gra na saksofonie w jazzowo-afrobeatowym OvE. Mieszka na wsi pod Wrocławiem.
Jacek pisze spokojne, dobre wiersze, którym warto poświęcić wieczór lub poranek. Nie mają one ambicji wprowadzania żadnych zmian w krajobrazie poezji, choć gdyby dało się zmienić świat, chętnie by się za to zabrały. Ale świat istnieje za długo, już jest na to za późno.Adam WiedemannKompozycja VIIIwszystko wskazuje na to że teraz kubki i filiżankiwezmą na tapetę kandinsky’ego i to dobry ruchpocałunek klimta i dziewucha muchy już się opatrzyływ dodatku zawsze niosły lekki smrodek gwałtupodczas gdy nad oderwaniem krąży jakiś duchco by nie powiedzieć żółtawej wzniosłościi nie ma tu starcia chwil korpuskularnychowszem są napięcia lecz płaskie bezbolesnewobec odcinków okręgi nie stosują wyższejsiły nad wszystkim czuwa czarnofioletowe słońcez czerwonym halo i możesz myśleć śmiałoże to ten duch co trzyma wszystkie giętkie liniei z bieli wychodzi w niedosłowną przestrzeńrządzi zapachami kawy lub herbatyciepłem porannym dłonie dokarmiającymgdy nic nie każe nachalnie dociekaćlinia spojrzenia prosta patrzeniajeśli się urwie dokąd zapełzną jej końce?Mickiewicz był trawąSpinoza był pszczołą…J.M. RymkiewiczMickiewicz był trawą. Taka metafora,która służy obrazie, albo oczyszczeniu.Zależy to od poziomów spojrzenia na ziemięporośniętą trawą, którą był Mickiewicz.Mickiewicz był trawą, ale nie dywanemrozłożonym przez Boga, utkanym przez ogieńna duchowych krosnach, złotą nitką tkniętykaczeńców lub stokrotek, oranżem motyli.Mickiewicz był trawą, ale źdźbłem nikczemnymporastającym rowy, deptanym przez bydło,a przede wszystkim przez nas, którzy bydło pasą.Chodzi mi o pokarm i o poniżenie.Mickiewicz był trawą. Takie przedźwignięcienie obudzi martwych, najwyżej rozśmieszygrabarzy, co nie wiedzą, kogo w dół spuszczają.Przeniesienie. Kto suszy brudną wstążkę zielska?Mickiewicz był trawą. To nie zapomnienie,albo bezużyteczność. Manowce przenośni.Cóż od dawna czynimy? Rozwidlamy ścieżki.Drogowskaz albo trawa. To jest wolny wybór.Jacek Świłło, studiował polonistykę, prawo i podyplomowo filozofię na Uniwersytecie Wrocławskim. Nagradzany w wielu ogólnopolskich konkursach literackich. Wydał tom wierszy “Tu, w dole” (Lublin 2021). Gra na saksofonie w jazzowo-afrobeatowym OvE. Mieszka na wsi pod Wrocławiem.