ISBN-13: 9788365614612 / Polski / broszurowa / 2025 / 60 str.
Nowe wiersze Krzysztofa Czyżewskiego.Na tom wierzy tykot składają się utwory, w których Krzysztof Czyżewski - animator kultury, współtwórca Fundacji Pogranicze w Sejnach, a także Międzynarodowego Centrum Dialogu w Krasnogrudzie - przegląda się światu. To spojrzenie pełne czułości, utkane z zachwytu i akceptacji tego, co się widzi. Świat nie jest bez skazy, bywa niezrozumiały i okrutny, ale tykot rodzi się ze spojrzenia pełnego miłości i afirmacji.Tom tworzą poruszająco proste i intymne wiersze, subtelne echa, niekiedy rymy delikatne, jakby kładzione pędzelkiem. Czasem wzruszają, czasem bawią, pozostając w pamięci. biała góramiędzy niebem i ziemią raz nagle ujrzanakiedy świtem z ciemnej zatoki wyruszał w świat potem zwątpił coś zgubił i patrzył gdzie indziejtoczył bitwy dom budował zapominał sny aż ziemia jęła usuwać się spod jego nóga niebo z trzaskiem waliło mu się na głowę i gdy tak spadał skacząc beztrosko po górachw ciepłym deszczu pamięci usłyszał płacz dziecka wtedy powrócił wieczny śnieg w oczy mu prószyłi wsunął dłoń w nieswoją i wszedł w pomiędzy
Nowe wiersze Krzysztofa Czyżewskiego.Na tom wierzy tykot składają się utwory, w których Krzysztof Czyżewski - animator kultury, współtwórca Fundacji Pogranicze w Sejnach, a także Międzynarodowego Centrum Dialogu w Krasnogrudzie - przegląda się światu. To spojrzenie pełne czułości, utkane z zachwytu i akceptacji tego, co się widzi. Świat nie jest bez skazy, bywa niezrozumiały i okrutny, ale tykot rodzi się ze spojrzenia pełnego miłości i afirmacji.Tom tworzą poruszająco proste i intymne wiersze, subtelne echa, niekiedy rymy delikatne, jakby kładzione pędzelkiem. Czasem wzruszają, czasem bawią, pozostając w pamięci. biała góramiędzy niebem i ziemią raz nagle ujrzanakiedy świtem z ciemnej zatoki wyruszał w świat potem zwątpił coś zgubił i patrzył gdzie indziejtoczył bitwy dom budował zapominał sny aż ziemia jęła usuwać się spod jego nóga niebo z trzaskiem waliło mu się na głowę i gdy tak spadał skacząc beztrosko po górachw ciepłym deszczu pamięci usłyszał płacz dziecka wtedy powrócił wieczny śnieg w oczy mu prószyłi wsunął dłoń w nieswoją i wszedł w pomiędzy